czwartek, 14 kwietnia 2011
POTRZEBUJĘ BZDUR
"Nie pójdę tam. A nawet jeśli pójdę, to tylko na chwilę. A jeśli ewentualnie zostanę dłużej, to i tak nie będę pić. A gdybym już piła - to malutko, żeby się nie upić. I będę bardzo liczyć na swoją słabą wolę."
sobota, 29 stycznia 2011
Prosimy nie rozmazywać oczek
Wczoraj - w trosce o tusz na moich rzęsach - musiałam kilka razy naprawdę szybko zamrugać, taki to był dzień, tacy to są ludzie. Bo jakbym nie zamrugała, to by mi się oczko rozmazało...
niedziela, 09 stycznia 2011
WEŹ KURWA NIE PRZEŻYWAJ
Wygląda na to, ze przez cały miniony tydzień byłam jakąś rzewną, niepewną cipką z Przemyśleniami. Na szczęście wraca mi ochota, by kogoś opierdolić.
piątek, 07 stycznia 2011
A Ty gdzie byłeś, kiedy Cię nie było?
Czasem myślę, że ludzie nie istnieli, dopóki ich nie poznałam.
poniedziałek, 03 stycznia 2011
KRAKÓW TO STAN UMYSŁU
Motto: już minęły dni tęczowe bez chmur, już minęły noce wypraw do gwiazd. Czyli imponderabilia i memorabilia. Impresje.
piątek, 24 grudnia 2010
DA KAŻDEGO GWIAZDKA
Uznajmy to za erratę do poprzedniej notki. Żeby jasność zapanowała w naszych sercach i umysłach. I wzajemna adoracja, oczywiście.
sobota, 11 grudnia 2010
Lou, tak sobie myślę, że to początek pięknych Mediatorów
Każde spotkanie miało być tym ostatnim. Nie zawracałam sobie głowy zapamiętaniem imion ani twarzy, czytałam losowo wybrane meile i generowałam minimum wysiłku. Nie zamierzałam pozostawać w tym towarzystwie wzajemnej adoracji dłużej, niż to konieczne. Minęło osiem miesięcy, a ja wciąż to odkładam.
czwartek, 07 października 2010
A to już Kraków
To był męcząc dzień. Wróciłam do Krakowa. Już tęsknię za Borzeną. Napisane tydzień temu.
środa, 22 września 2010
HEJ HEJ, JESTEM COMPLICATED!
… czyli siedem sposobów, by stać się ciekawym człowiekiem. Tylko dla prawdziwych nudziarzy.
sobota, 18 września 2010
Pasztet dobry że ojezu
To nie jest tak, ze nic się nie dzieje. Mogłabym opowiedzieć różne rzeczy, o tym jak nieszczęśliwym splotem zdarzeń przez dwa dni miałam dziewczynę albo jak po dwakroć prawie nie umarłam na śmierć (raz przez bombę w pociągu, a raz przez prawdziwe gniazdo prawdziwych szerszeni). Albo chociażby o tym, jak kot mi wskoczył do wanny. Wszystko jest ciekawsze od pasztetu. No, może poza drugim sezonem CSI: Las Vegas.
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Autorka blogiszcza
Bywam, czytuję, lubię
Powiew kultury
Ważne osobistości
Wątpliwa, ale rozrywka
Tagi
|